Evermore

Henryk Józef Pawlik

Lovingly known as “Heniek”

15 March 1930 — 4 December 2019 · aged 89

Górnik z Nikiszowca, hodowca gołębi i ojciec, który posłał syna na uniwersytet

Poland Katowice, Poland Born in Nikiszowiec, Katowice Resting at Cmentarz w Katowicach-Janowie
6 tributes18 candles & flowers9 remembering 1.1K visits

About Henryk

Henryk Pawlik zjechał pod ziemię po raz pierwszy w kwietniu 1946 roku. Miał szesnaście lat, buty po starszym bracie i tyle strachu, że po latach ledwo pamiętał jazdę windą. Wyjechał po ośmiu godzinach, czarny od pyłu i szczęśliwy, bo w kieszeni miał pierwszą wypłatę.

Urodził się w 1930 roku w Nikiszowcu, w czerwonym ceglanym osiedlu górniczym zbudowanym dla rodzin takich jak jego. Ojciec i dziad też byli górnikami. Przez czterdzieści dwa lata pracował w kopalni „Wieczorek”, od cieśli przy szybie, przez rębacza, aż po sztygara, i nigdy nie opuścił zmiany bez ważnego powodu. Mówił, że kopalnia to nie praca, tylko rodzina, w której nie wolno kłamać, bo od prawdy zależy życie kolegi.

W 1956 roku ożenił się z Gertrudą, dziewczyną z sąsiedniej klatki, i przeżyli razem pięćdziesiąt sześć lat, aż do jej śmierci w 2012 roku. Wychowali Teresę i Wojciecha w mieszkaniu przy Placu Wyzwolenia, w którym każda niedziela pachniała rosołem, kluskami śląskimi z dołkiem i roladą z modrą kapustą, której nikt poza Gertrudą nie umiał zrobić tak, jak trzeba.

Poza kopalnią miał dwie miłości: gołębie pocztowe, które hodował na strychu przez pięćdziesiąt lat i znał po imieniu, oraz Górnika Zabrze, któremu kibicował na stadionie przy ulicy Roosevelta. Z niczego nie był tak dumny, jak z syna Wojciecha, który jako chłopiec znosił do domu kawałki węgla z odciśniętymi liśćmi, a dorósł na profesora geologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. „On też poszedł pod ziemię, tylko inaczej niż ja”, mówił.

Henryk Pawlik zmarł 4 grudnia 2019 roku, w dniu Barbórki, w Katowicach, w gronie rodziny. Górnicza orkiestra zagrała mu pod kościołem św. Anny. Zostawił syna Wojciecha, córkę Teresę, pięcioro wnuków, brata Alojzego i gołębnik, który wciąż czeka na swojego pana.

“Pod ziemią nie ma miejsca na kłamstwo.”
Faith
Catholic
Place of birth
Nikiszowiec, Katowice
Resting place
Cmentarz w Katowicach-Janowie
Passed away
4 December 2019, Katowice

Msza żałobna

Monday, 9 December 2019 at 07:00 UTC

Add to calendar

Kościół św. Anny

Plac Wyzwolenia, Nikiszowiec, Katowice

Get directions

Life journey

  1. Zasadnicza Szkoła Górnicza

    Szkoła Górnicza w Katowicach

    1946 – 1948 · Katowice

    Uczył się zawodu pod ziemią i w klasie jednocześnie.

  2. Górnik, cieśla szybowy

    Kopalnia „Wieczorek”

    1946 – 1960 · Katowice-Janów

    Pierwsza wypłata w kieszeni po pierwszym zjeździe.

  3. Ślub z Gertrudą Kubica

    1956 · Katowice

    Pięćdziesiąt sześć lat małżeństwa.

  4. Rębacz i sztygar

    Kopalnia „Wieczorek”

    1960 – 1988 · Katowice-Janów

    Przez dwadzieścia osiem lat odpowiadał za bezpieczeństwo swojej brygady.

  5. Prezes koła hodowców gołębi pocztowych

    Polski Związek Hodowców Gołębi Pocztowych

    1975 – 2015 · Katowice

    Czterdzieści lat wspólnych lotów i niedzielnych rozmów na strychach.

  6. Złoty Krzyż Zasługi

    Rzeczpospolita Polska

    1985 · Warszawa

    Za wzorową pracę zawodową w górnictwie.

Tap an organisation to find others who studied or worked there.

Family & connections

Also remembered on Evermore

Henryk is survived by

  • Wojciech Pawlik· Son
  • Teresa Nowak· Daughter
  • 5 wnuków· Grandchildren
  • Alojzy Pawlik· Brother

Tributes & memories

6 people have shared a memory of Henryk.

Knew Henryk? Share a memory with the family and everyone who loved them.

Sign in to write a tribute
  • MW

    Znajomy z kopalni, dziś w Chicago

    Pracowaliśmy razem w „Wieczorku”, potem wyjechałem do Chicago. Co roku w Barbórkę dzwoniliśmy do siebie i śpiewaliśmy przez telefon fałszywie, ale z sercem. W tym roku zadzwoniłem i nikt nie odebrał. Polonia traci kawałek Śląska.

  • AK

    Była nauczycielka Wojciecha

    Wojtek był chłopcem, który przynosił do klasy kawałki węgla z odciśniętymi liśćmi. Spotkałam jego ojca na wywiadówce: stał cicho, w niedzielnym garniturze, z czapką w rękach, i powiedział tylko: „Niech się uczy”. Uczył się. Ojciec doczekał jego profesury.

  • KS

    Sąsiadka z Nikiszowca

    Pięćdziesiąt lat mieszkaliśmy drzwi w drzwi. Co roku w Barbórkę Heniek przynosił nam kawałek węgla owinięty w czerwoną wstążkę, na szczęście. Wciąż go mam na półce. Kiedy mąż zachorował, Heniek bez słowa odnosił nam zakupy. Takich sąsiadów już nie ma.

  • KK

    Proboszcz parafii św. Anny

    Przychodził na mszę o szóstej rano, w górniczej kurtce, i siadał w ostatniej ławce, bo mówił, że lepiej być blisko wyjścia. Gdy go żegnaliśmy, orkiestra zagrała hymn górników i cała parafia zaśpiewała. Poczułem, że ziemia go nie opuszcza, tylko unosi.

  • TN

    Wnuk

    Dziadek uczył mnie wypuszczać gołębie z dachu. Mówił, że ptak wraca nie dlatego, że musi, tylko dlatego, że ma dokąd wracać. Dziś wypuściłem jednego na jego cześć. Poleciał w stronę kopalni, zatoczył koło i wrócił. Wiem, co to znaczy.

  • AG

    Kolega z kopalni „Wieczorek”

    Pod ziemią Heniek zawsze szedł pierwszy, a wychodził ostatni. Kiedyś znalazł w chodniku zagubionego młodego kolegę i przez całą drogę do szybu mówił do niego, żeby nie zasnął. Do dziś ten chłopak pamięta ten głos. Dla nas wszystkich Heniek był skałą.